o. Piotr Ochlak OMI
Do naszej parafii zawitał nowy wikariusz – o. Piotr Ochlak OMI. Żeby łatwiej było go poznać, zadano mu kilka pytań. Odpowiedzi? Cóż… zapowiada się naprawdę ciekawie!
🍲 Ulubiona potrawa? Bezkonkurencyjnie zupa klopsowa mamy. Wygląda na to, że nawet najlepsza kuchnia parafialna będzie miała wysoko zawieszoną poprzeczkę.
☀️ Nie wyobraża sobie dnia bez… ludzi i słońca. O pogodę nie zawsze możemy się postarać, ale uśmiech i dobre słowo są w zasięgu każdego z nas.
💍 Ulubiony film? „Władca Pierścieni”. Czy to oznacza, że w kancelarii znajdzie się miejsce na Pierścień? Lepiej nie sprawdzać!
🌱 Największy sentyment? Wspólna praca z tatą w ogródku. Widać, że pielęgnowanie relacji i roślin ma we krwi.
🎵 Muzyka? Klasyka, hip-hop i lata 80. Tak szeroki repertuar oznacza, że z o. Piotrem można rozmawiać zarówno o Bachu, jak i o bitach.
🏝️ Na bezludną wyspę zabrałby… siekierę. Na misje? Kombinerki. Wygląda na to, że jeśli coś się zepsuje – jest nadzieja.
🌍 Języki? Angielski i podstawy niemieckiego. A od teraz będzie się uczył także… języka naszej parafii.
⛪ Marzenie o Kościele? Żeby szukał ludzi dla Pana Boga. Prosto, konkretnie i z sercem.
❤️ Najbardziej wzruszający dzień? Ten, w którym tata powiedział: „Jestem z ciebie dumny”. Są słowa, które zostają na całe życie.
🚴 Najlepsze wspomnienie z seminarium? Wspólne wypady rowerowe ze współbraćmi. Jeśli spotkacie księdza na dwóch kółkach – nie będzie to przypadek.
📚 Ulubiony przedmiot? Dylematy moralne. Czyli trudne pytania go nie odstraszają.
🥾 Zainteresowania? Kolarstwo i górskie wędrówki. Wygląda na to, że kondycję ma lepszą niż niejeden.
📖 Ulubiona książka? „Poczytaj mi mamo”. Czasem najprostsze historie zostają z nami najdłużej.
🙏 Jakim ojcem chce być? Takim, który prowadzi i wskazuje na Pana Boga.
📍 Miejsce, do którego chciałby trafić? Śląsk, szczególnie Kędzierzyn-Koźle. No cóż… marzenia się spełniają – i bardzo się cieszymy, że jedno z nich prowadzi właśnie do naszej parafii!
Ojcze Piotrze, witamy serdecznie! Życzymy, aby czuł się u nas jak w domu, ludzi nigdy nie zabrakło, słońce często świeciło, a zupa klopsowa smakowała niemal tak dobrze jak ta przygotowana przez Mamę.